Zjeść ciatko i mieć ciastko…

…czyli po raz kolejny o upierdliwościach takiej, a nie innej polityki repozytoriów Ubuntu.

No może nie dosłownie ^__^. Postanowiłem, że chce poużywać najnowszego xfce4-power-managera (ot taka fanaberia człowieka, któremu odrobinę nudzi się akurat w pracy). W repo 9.10 oczywiści najnowszej wersji jeszcze nie ma. Szybkie wyszukiwanie na packages.ubuntu.com i okazuje się, że w Lucid są paczki, które mnie interesują.

Jako, że dawno nie „psułem” systemu, postanowiłem to zrobić „debian way”. %s,karmic,lucid,g w vimie po otwarciu /etc/apt/sources.list, na wszelki wypadek wykomentowałem zbędne repozytoria, jeszcze tylko apt-get update i mamy już paczki z Lucida na wyciągnięcie ręki.

Nie interesował mnie pełny upgrade, więc zamiast apt-get upgrade, odpaliłem synaptica i ręcznie poprzeglądałem paczki do aktualizacji. W efekcie dorobiłem się nie tylko nowszej wersji xfce4-power-managera (od którego całą akcja się zaczęła), ale również nowszych wersji thunara, mousepada i większości zainstalowanych składników xfce (o ile były dostępne jakieś aktualizacje😉 ).

Na zakończenie powrót do repozytoriów karmica i reboot, żeby sprawdzić czy wszystko poszło ok.

Szkoda, że trzeba to robić po partyzancku (zwłaszcza, że aktualizacje pociągnęły minimalną ilość zależności).

Ten wpis został opublikowany w kategorii default, techblog?! i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s